*4 lata później*
*Summer*
Żyję... Cudem. Podczas porodu straciłam dużo krwi.. Ale już jest dobrze. Z powodu pobytu w szpitalu nasz ślub został przełożony ale jesteśmy już małżeństwem, a nasza Darcy ma już 4 lata.
-Mamusiu..
-Tak Darcy?
-Kiedy idziemy do Abby?
Już skarbie tylko weźmiemy prezent dla twojej koleżanki.
-Jeeej!
Jakieś dziesięć minut później Darcy była już u Abby i świetnie się bawiła. Ja wróciłam do domu..
*1godz. później*
Dostałam sms'a od nieznanego mi numeru..
~Mam Twoją Darcy.Rób co Ci karzę , a nic jej się nie stanie.
Serce wali mi jak szalone.. Hazzy nie ma w domu.. I co ja mam teraz zrobić? A może to tylko żart? Kiepski żart?!
~No odpisz! Chyba nie chcesz jej stracić prawda?
W tym momencie rozpłakałam się.. Odpiszę. Przecież życie Darcy jest najważniejsze.
~Czego chcesz?! Gdzie jest Darcy i co jej zrobiłeś?!
~Jeszcze nic. I żeby tak zostało rób co Ci karzę. Rozumiesz ?
~Tak ale nie rób jej krzywdy.
~Grzeczna dziewczynka. Na początek chciałbym Cię poznać.. Jutro o 20.00 przy parku. I ani słowa nikomu!
~Rozumiem.. Tylko nie skrzywdź jej.
*2godz. później*
*Harry*
Wróciłem do domu. Baby siedziała na kanapie zapłakana.
-Skarbie co się stało? Gdzie Darcy?
-Hazz.. Ja nie mogę..Przepraszam.-wybiegła z pokoju
-Stój! Gdzie Darcy? I co tu się kurwa dzieje?!-Baby zamknęła się w łazience.
Coś mi tu nie pasuje.. Ale za wszelką cenę dowiem się o co chodzi.
*Summer*
Nie wiem co mam robić.. Darcy jest w niebezpieczeństwie, a ja nie mogę się nikogo poradzić... Pójdę tam jutro. Darcy jest warta wszystkiego. To moja córeczka.
...
-Powiesz mi gdzie jest Darcy?
-Harry ona.. Jest u mojej ciotki na wsi.. Bardzo chciała tam jechać więc ją tam posłałam.
-A czemu płakałaś?
-Bo za nią tęsknię.. Idę się wykąpać.
-Dobrze skarbie.
*Harry*
Gdy tylko Summi poszła do łazienki wziąłem jej telefon i przejrzałem sms'y. Zauważyłem niezapisany numer i zobaczyłem całą rozmowę..Rozpierdolę tego gnoja.. Porwał Darcy i jeszcze chce się spotkać z moją Baby... Nie pozwolę na to.
...
Dużo myślałem o tym co zrobić .. Chyba będę śledził Summer..ale jeszcze nie wiem jak będzie dalej..
*Summer*
Byłam gotowa do wyjścia gdy nagle podszedł do mnie Harry.
-Idę do Liama. Będzie tam też Zayn,Niall i Louis.
-Dobrze. Ja muszę się przejść do sklepu...Może jeszcze zajdę do Alice.-pocałowałam go w policzek i wyszłam.
Bałam się bo nie wiedziałam co będzie dalej i co ten mężczyzna ma w planach. Czułam wieczorny wiatr we włosach gdy mijałam kolejne budynki i uliczki.
Po kilkunastu minutach byłam na miejscu. W oddali zobaczyłam mężczyznę w kapturze..
Przepraszam was za taką długą przerwę ale ostatnio mam dużo nauki.. No ale jest 5 rozdział i mam nadzieję , że się podoba. Bardzo proszę o komentowanie. :**
Czytasz=Komentuj. ;3
