czwartek, 13 marca 2014

Rozdział 5

W oczach miałem łzy.. Dlaczego Summer ?! Początkowo myślałem żeby się zabić..ale mam jeszcze Darcy i nie mogę jej opuścić. 
                       
                        *4 lata później*

                           *Summer*
Żyję... Cudem. Podczas porodu straciłam dużo krwi.. Ale już jest dobrze. Z powodu pobytu w szpitalu nasz ślub został przełożony ale jesteśmy już małżeństwem, a nasza Darcy ma już 4 lata.
-Mamusiu..
-Tak Darcy? 
-Kiedy idziemy do Abby? 
Już skarbie tylko weźmiemy prezent dla twojej koleżanki.
-Jeeej!
Jakieś dziesięć minut później Darcy była już u Abby i świetnie się bawiła. Ja wróciłam do domu..
                          *1godz. później*
Dostałam sms'a od nieznanego mi numeru..
~Mam Twoją Darcy.Rób co Ci karzę , a nic jej się nie stanie. 
Serce wali mi jak szalone.. Hazzy nie ma w domu.. I co ja mam teraz zrobić? A może to tylko żart? Kiepski żart?!
~No odpisz! Chyba nie chcesz jej stracić prawda?
W tym momencie rozpłakałam się.. Odpiszę. Przecież życie Darcy jest najważniejsze.
~Czego chcesz?! Gdzie jest Darcy i co jej zrobiłeś?!
~Jeszcze nic. I żeby tak zostało rób co Ci karzę. Rozumiesz ?
~Tak ale nie rób jej krzywdy.
~Grzeczna dziewczynka. Na początek chciałbym Cię poznać.. Jutro o 20.00 przy parku. I ani słowa nikomu!
~Rozumiem.. Tylko nie skrzywdź jej.
                      *2godz. później*
                      
                         *Harry*
Wróciłem do domu. Baby siedziała na kanapie zapłakana.
-Skarbie co się stało? Gdzie Darcy?
-Hazz.. Ja nie mogę..Przepraszam.-wybiegła z pokoju
-Stój! Gdzie Darcy? I co tu się kurwa dzieje?!-Baby zamknęła się w łazience.
Coś mi tu nie pasuje.. Ale za wszelką cenę dowiem się o co chodzi.
                         *Summer*
Nie wiem co mam robić.. Darcy jest w niebezpieczeństwie, a ja nie mogę się nikogo poradzić... Pójdę tam jutro. Darcy jest warta wszystkiego. To moja córeczka.
                               ...
-Powiesz mi gdzie jest Darcy?
-Harry ona.. Jest u mojej ciotki na wsi.. Bardzo chciała tam jechać więc ją tam posłałam.
-A czemu płakałaś?
-Bo za nią tęsknię.. Idę się wykąpać.
-Dobrze skarbie.
                          *Harry*
Gdy tylko Summi poszła do łazienki wziąłem jej telefon i przejrzałem sms'y. Zauważyłem niezapisany numer i zobaczyłem całą rozmowę..Rozpierdolę tego gnoja.. Porwał Darcy i jeszcze chce się spotkać z moją Baby... Nie pozwolę na to.
                        ...
Dużo myślałem o tym co zrobić .. Chyba będę śledził Summer..ale jeszcze nie wiem jak będzie dalej..
                             *Summer*
Byłam gotowa do wyjścia gdy nagle podszedł do mnie Harry.
-Idę do Liama. Będzie tam też Zayn,Niall i Louis.
-Dobrze. Ja muszę się przejść do sklepu...Może jeszcze zajdę do Alice.-pocałowałam go w policzek i wyszłam.
Bałam się bo nie wiedziałam co będzie dalej i co ten mężczyzna ma w planach. Czułam wieczorny wiatr we włosach gdy mijałam kolejne budynki i uliczki.

Po kilkunastu minutach byłam na miejscu. W oddali zobaczyłam mężczyznę w kapturze.. 


Przepraszam was za taką długą przerwę ale ostatnio mam dużo nauki.. No ale jest 5 rozdział i mam nadzieję , że się podoba. Bardzo proszę o komentowanie. :**

Czytasz=Komentuj. ;3
                     

sobota, 8 marca 2014

Rozdział 4

                     *5 miesięcy później*
Właśnie weszłam w piąty miesiąc ciąży. Ja i Harry za dwa tygodnie bierzemy ślub..Sporo się zmieniło... Wiem , że urodzę dziewczynkę. Będzie miała na imię Darcy.. Tak chciał Harry. Teraz ubieram się i jadę do ginekologa, żeby sprawdził czy z Darcy wszystko dobrze.
-Harry! Zawieś mnie do ginekologa. 
-Dobrze Baby. To zejdź na dół bo ja już jestem gotowy.
Gdy schodziłam po schodach potknęłam się i zleciałam ze schodów.. Uderzyłam głową o jeden ze stopni i straciłam przytomność.. Tylko tyle pamiętam.. Dalej była ciemność..
                         *Harry*
Nagle usłyszałem huk i krzyk mojej Baby.Szybko pobiegłem w stronę schodów i zobaczyłem Summi leżącą na podłodze.Była nieprzytomna.. Bałem się wtedy jak cholera.. Wziąłem ją na ręce, zaniosłem do samochodu i pojechaliśmy do szpitala.Jakieś 10 minut później dotarliśmy na miejsce. Wziąłem Baby na ręce i weszliśmy do budynku. Jakaś pielęgniarka zabrała mojego skarba na salę.. Czekałem kilka godzin gdy w pewnym momencie podszedł do mnie lekarz.
-Pan Harry Styles?
-Tak to ja. Co z Summer?
-Pana dziewczyna miała operację
-Co?! Na co ?! Co z dzieckiem ?!
-Spokojnie.. Summer złamała prawą nogę i rozbiła głowę. A z dzieckiem.. Nie wiadomo jeszcze.. Summer musi zostać w szpitali przez 3 miesiące ze względu na nią i dziecko.
-Co?! Ale..Jak to?!
-Proszę jej to przekazać.. Na razie to wszystko.
-Dobrze..Rozumiem.. -Poczułem dziwne ukłucie w sercu.. 

       
                              *Summer*
Obudziłam się w szpitalu i nie wiedziałam co się dzieje. Nagle wszedł Harry. Jego oczu były pochłonięte smutkiem , a ja nie wiedziałam dlaczego..
-Baby muszę Ci coś powiedzieć..
-Co takiego?-pomyślałam , że chce ze mną zerwać..
-Ehh..-westchnął-Spadłaś ze schodów , złamałaś rękę i rozbiłaś głowę..
-No to to ja wiem..-zachichotałam 
-To nie wszystko.. Nie wiadomo co z Darcy i ..
-I co .. ?
-Musimy zostać ty 3 miesiące.
-"MY" ? 
-No przecież Cię nie zostawię. 
-Harry .. Wiesz , że nie musisz..
-Ale chcę. Nie zostawię Cię.
                     *3 miesiące później*
Nadszedł dzień, w którym miałam wyjść ze szpitala. Hazza od rana po prostu skacze z radości , że już koniec tej "męczarni". Kiedy mężczyzna pakował moje rzeczy złapał mnie skurcz w brzuchu. Skuliłam się z bólu.
-Baby? Co Ci jest ?-klęknął przy mnie.
Kiedy tylko ból ustępował pojawiał się kolejny tym razem w plecach...
-Harry... J-ja.. RODZĘ ..! 
-Co ?! Przecież jesteś dopiero w 8 miesiącu!
-Harry! Ogarnij dupę i idź po lekarza!
Hazz szybko wybiegł z sali i po chwili pojawił się z lekarzem.
Oboje przenieśli mnie na łóżko porodowe i lekarz zaczął odbierać poród. Ból był nie do zniesienia ale nie krzyczałam bo uznałam , że to marnowanie sił.. Po jakimś czasie było już po wszystkim.
-Gratuluję córki. Chce pan przeciąć pępowinę ?
-Oczywiście.
                           *Harry*
Och tak się cieszę , że jestem ojcem! Zrobię wszystko, żeby mała Darcy i moja Baby były szczęśliwe.
-Panie Styles proszę wyjść.-powiedział lekarz dziwnym tonem.
-Ale.. Dlaczego?
-Proszę wyjść!-powtórzył 
Nagle usłyszałem głosy pielęgniarek 
-Doktorze ! Tracimy ją !- wypchnęły mnie z sali..
  


No heej wam. :) Jest kolejny rozdział.. Mam nadzieję , że się spodoba.. + Dziękuję za 300 wyświetleń! :** 
P.S. Czytasz = Komentuj <3

środa, 5 marca 2014

Rozdział 3

Przez kolejne dni planowałam moje urodziny. Myślę zaprosić Alice, Rosalie, Esme i Harrego.. Po co miałabym zapraszać kogoś jeszcze? A może spędzę ten dzień tylko z Harrym.. Nie wiem.. Biorąc pod uwagę to , że jestem w ciąży nie będzie alkoholu. Muszę jeszcze pogadać z Harrym o tym bo dom mojej matki sprzedałam i teraz mieszkam z loczkiem. 
-Harry chodź tu.. 
-Już idę skarbie.-powiedział z śmiechem w głosie.-Co się stało?
-Czy jutro w moje urodziny możemy spędzić ten czas tylko we dwoje? 
-Oczywiście Baby.-powiedział i pocałował mnie w czoło-A co byś chciała ode mnie dostać?-gładził mój policzek
-Nic mi nie kupuj.. Naprawdę.-uśmiechnęłam się
-Summi.. No powiedz.-zaśmiałam się.
-Perfumy wystarczą.
-Ale ty skromna.. Dostaniesz coś jeszcze.
-Hazz! Ja nic nie chcę.-zaśmiał się
-Tu nie masz nic do gadania skarbie..
                       *1 dzień później..*
Spałam sobie smacznie gdy obudził mnie śpiew Hazzy..
-Sto lat , sto lat ...!
-Harry pogrzało Cię?! Ja tu sobie śpię , a ty mnie budzisz.. 
-Nie marudź tylko chodź bo tort czeka. 
-Tort? Jaki tort ?!
-Chodź to się przekonasz.
Zeszłam powoli z łóżka i przetarłam oczy.
-Ale najpierw muszę się ubrać..
-Proszę bardzo. Nie bronię Ci.-zaśmiał się
-No to wyjdź.
-A co jeżeli nie wyjdę?
-Dobra.. Możesz zostać..
Loczuś uśmiechnął się triumfalnie. Zdjęłam koszulkę i spodenki,w których spałam. Byłam już naga. Harry patrzył się na moje ciało i podszedł do mnie,złapał w talii i przytulił.
-To dasz mi się ubrać?
-Tak. Ubieraj się.-zanim wyszedł klepnął mnie w tyłek.
W końcu wybrałam ubrania https://encrypted-tbn2.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcRuMEx_0ZUNvFrg5r_NBCPJdwGzPkKw0DdkI3lqY2eEVa86Rtvjxw i zeszłam na dół.
Zobaczyłam Hazzę,a obok niego na stole leżały małe ozdobne torebeczki wypełnione prezentami,a obok nich duży czekoladowy tort.
-Harry..Nie trzeba było..
-Baby dobrze wiesz,że dla Ciebie zrobię wszystko.
-Ale wiesz,że nie musiałeś
-Ale chciałem.-przerwał mi-A teraz rozpakuj prezenty.
                       *Harry*
Dla mojej Baby zrobię wszystko. Nawet jeżeli miałbym wydać fortunę.. Po prostu ją kocham. 
                        *Summer*
Ja wiem , że Harry mnie kocha ale przesadza z tymi wszystkimi prezentami.
-No rozpakuj.-pośpieszył mnie.
-Okey...
W pierwszej torebce były perfumy.. Bardzo ładne.. i drogie.
W drugiej torebce były kolczyki z łabędziami , bransoletka i naszyjnik też z łabędziami. W trzeciej torebce były ubrania..Bluzka z napisem "Keep Calm and love me",czarne rurki,koszula w kratkę i kolejne rurki.Strasznie spodobały mi się te prezenty..
-Harry...
-Może być?Podobają się?
-Tak. Nigdy nie dostałam takich cudownych prezentów. 
-Cieszę się. Ale jeszcze prezent niespodzianka..
Nagle Harry klękną przede mną i wyjął z kieszeni małe czerwone pudełeczko.
-Summer Strong czy zostaniesz moją żoną?
-H..Harry..Ja.. TAK!-rzuciłam mu się na szyję
-Nawet nie wiesz jak się cieszę Baby.-włożył mi na palec piękną, złotą obrączkę-Teraz będziemy prawdziwą rodziną..-dodał

------------------------------------------------------------------------------------------------------------Przepraszam , że tyle czasu nic nie dodałam ale.. siostra mi się urodziła. ;3 No ale jest 3 rozdział i mam nadzieję , że się spodobał. <3
Czytasz=Komentuj ! ;3
                                                                                                                              Mrs.Styles