-Harry boję się...
-Nie masz czego kochanie.-skinęłam głową.
Harry wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni. Położył mnie na łóżku i zaczęliśmy wzajemnie się rozbierać. Gdy byliśmy już nadzy Harry zaczął dotykać moich piersi,a ja go przyciskałam do siebie. Hazz całował mnie od ust do mojego miejsca intymnego..Z moich ust wydobywały się ciche jęki... Mężczyzna przybliżył się do mojej twarzy i powiedział
-Zrób mi loda...
Spojrzałam na Harrego i na jego penisa. Był olbrzymi... Na początek dotknęłam go ustami , a po chwili włożyłam do buzi i zaczęłam ssać. Hazz dyszał i jęczał.. Po jakimś czasie poczułam jego spermę w ustach. Złapał mnie za włosy i lekko odciągnął mnie od siebie..
-Teraz ja zrobię Ci dobrze.
Szybko rzucił mnie na łóżko i rozłożył mi nogi. Zaczął mnie tam lizać i całować, a mnie opętała niesamowita rozkosz. Gdy mężczyzna skończył pieścić moją pochwę zaczął pieścić moje piersi.. Masował moje brodawki i lizał sutki..
-Hazz... Chcę stracić cnotę...
-Baby.. Jesteś pewna ?
-Tak. Chcę tego jak niczego innego.
Harry patrzył na mnie przez kilka sekund po czym założył na swojego członka prezerwatywę i wszedł we mnie. Poczułam lekki ból, który szybko przemienił się w rozkosz. Hazz mocno i szybko mnie posuwał, a ja jęczałam z przyjemności. Gdy było po wszystkim Harry zrobił mi jedzenie, a gdy zjadłam odwiózł mnie do domu. Kiedy wysiadałam z samochodu Hazz szybko mnie pocałował.
-Pa Summi.. Kocham Cię.

*Kilka tygodni później*
Przez ostatnie tygodnie czułam się okropnie.. Wymiotowałam,miałam złe samopoczucie. Ale przecież nie mogę być w ciąży bo Harry się zabezpieczył. Nie mogłam wytrzymać... Poszłam do apteki po test ciążowy. Weszłam do łazienki i zrobiłam ten test. Miałam nadzieję, że będzie jedna kreska...
O NIE... ! DWIE ! Co ja teraz zrobię ?! Wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do Hazzy.
-Harry... -powiedziałam z płaczem
-Summer? Co się stało?!
-Przyjedź.. Proszę.
-Za chwile będę!-rozłączył się
Pięć minut później Harry był już u mnie.
-Co się stało?-w jego oczach był smutek
-Nie będziesz krzyczał...?-płakałam coraz bardziej..
-Nie skarbie.. ale co się stało?
-Harry...ja...ja jestem w... ciąży...-rozpłakałam się jeszcze bardziej ..
-Ale...-nie dokończył
-Nie bądź zły...
-Ale ja nie jestem zły. Baby to cudownie!
Łzy spływały po moich policzkach,a Harry je ocierał.
-Nie płacz.. Będzie dobrze.Stworzymy rodzinę...
-Ale co ja powiem mamie..?
-Baby... Miałem Ci to powiedzieć...
-Co miałeś mi powiedzieć?-spojrzałam na niego
-Gdy do Ciebie jechałem widziałem wypadek.. Twoja matka nie żyje.. Potrącił ją samochód.Przykro mi...
-To nie możliwe..-łzy płynęły jak szalone z moich oczu..
-Baby ja się tobą zajmę..i dzieckiem też.
-Harry! A może ja nie chcę tego dziecka ?!
-Urodzisz! Rozumiesz?!-złapał mnie za ramiona i zaczął ściskać
-Harry..Puść mnie!
-Urodzisz czy tego chcesz czy nie!
-Dobrze...Tylko mnie puść.
*Harry*
Kocham Summer i chcę dla niej jak najlepiej.. Wiem,że powinna urodzić to dziecko i je urodzi..Tak trochę mnie poniosło gdy zacisnąłem ręce na jej ramionach ale kocham ją i dziecko.
-Przepraszam Cię Baby ale martwię się o Ciebie i dziecko.
-Dobrze.. Rozumiem.
*Summer*
Bardzo dobrze rozumiem Harrego..Wyrwało mi się to , że nie chcę tego dziecka bo jest to dla mnie nowość w moim życiu. Muszę liczyć się z tym , że to koniec z życiem normalnej nastolatki.. Teraz jestem już matką..